Luty ’22

18.02.2022 r.

Pandemia mocno zawirowała naszym życiem, skupieni głównie na Wojtku, zaniedbaliśmy aktualizację informacji o naszym dzielnym bohaterze. A działo się dość dużo w naszym życiu.

Przede wszystkim i najważniejsze, musimy powiedzieć o tym, jak pięknie Wojtuś zdał egzamin na kolejnym zdalnym nauczaniu. Zaraz po zamknięciu szkół ustaliliśmy z Panią Martą (wychowawczynią Wojtka), że spróbujemy zajęć online. Ku naszemu zdziwieniu w tej dziarskiej trzyosobowej grupie, okazało się, że wszystkie dzieciaki, włącznie z naszym nastolatkiem, radzą sobie doskonale. Wojtek wyprzedzał odpowiedzi i choć trochę denerwował się, że czasem go nie słychać, dał sobie kolejny raz radę z nowym wyzwaniem. Szczęśliwie, wraz z nowymi rozporządzeniami, szkoła Wojtka pozostała sercem otwarta na potrzeby jego i nasze. Kolejny raz odetchnęliśmy z ulgą, że wybór placówki edukacyjnej dla Wojtka, to jedna z najlepszych decyzji jakie zostały przez nas podjęte.

W maju postanowiliśmy złapać chwilkę oddechu. Wraz z mamą, Wojtas przeżył cudną wyprawę pociągiem do Kazimierza Dolnego. To był naprawdę piękny czas. Spacery, wycieczki meleksem, przeprawa statkiem wzdłuż Wisły i słońce …. Bardzo dużo słońca. No i obiady w restauracji …. Imponująco pięknie Wojtek zachowywał się w miejscach publicznych. No może oprócz faktu, że kiedy już zjadł i wypił mirindę zaczął bekać, żeby wymusić szybkie opuszczenie miejsca. Na szczęście z tego już „wyrósł” i teraz ma się na baczności.

W lipcu kolejny wyjazd, tym razem nad morze. Wojtek-podróżnik, całą drogę śpiewał piosenki i nie zmrużył oka nawet na chwilę a wyjazd był o 12 w nocy.

Biorąc pod uwagę jego zamiłowanie do wody, aż trudno uwierzyć, jak ostrożnie zachowywał się podczas morskich kąpieli a może było wyjątkowo ciepłe z dużymi falami więc zabawa była przednia. Poza tym miał sporo towarzystwa w postaci kolegów, koleżanek, cioć i wujków więc się nie nudził.

W wakacje podjęliśmy próbę zaszczepienia Wojtka przeciw Covid-19. Niestety z mizernym skutkiem. Zrobił w przychodni szopkę jakich nikt nie widział. Sam fakt, że po Wojtku zaburzenia nie widać nie pomagał w odbiorze jego zachowania. Po rozmowie z Panią Martą ustaliliśmy że Pani na zajęciach podejmie próbę oswojenia Wojtka z problemem strzykawki, igły, białego fartucha. Szykujemy się powoli do prawdziwego szczepienia wraz z naszą dobrą duszyczką, jaką jest wychowawczyni. Naprawdę zawsze możemy na nią liczyć, kosztem jej prywatnego czasu niekiedy. Mamy nadzieję, że tym razem się uda, bo przez ostatnie dwa lata stawaliśmy na głowie, żeby uchronić Wojtka. Nie zawsze jednak nasze starania są wystarczające, bo sytuacja jest niezależna od nas niestety.

Ogólnie zachowanie bardzo się poprawiło, nie ma tzw. „scen”, samookaleczeń czy agresji wobec innych więc kolejne miesiące upłynęły w spokoju. Powrót do szkoły bez problemów i jak zwykle z chęcią do nauki nawet wczesne pobudki nie robią wrażenia. Potem dłuuuugie ferie świąteczne i w zasadzie kolejny powrót do szkoły dopiero po feriach zimowych. Niestety na krótko bo ostatni tydzień Wojtek spędził w domu z delikatnym przeziębieniem, mamy nadzieję, że nie Omicron. Chociaż z drugiej strony jeśli tak lekko by przechodził ten szalony wirus to może i lepiej, że za nim. Najważniejsze, że już jest OK.

Międzyczasie (listopad) zakończyło się księgowanie 1% podatku dla Wojtusia. Bardzo wszystkim dziękujemy i walczymy dalej. 

Obiecujemy częściej informować o postępach i o tym co nowego w życiu Wojtka 🙂

No ale teraz najważniejsze, dzisiaj jest szczególny dzień, dzień w którym 16 lat temu na świat przyszedł słodziak, Wojtuś Witecki. Kochamy Cię synku i życzymy wszystkiego co NAJ!!!

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.